Z dekady na dekadę powstaje kolejny coraz to nowszy wzorzec męskiej urody. Tak samo rzecz ma się z pięknem kobiecym. Dawniej, to jest w starożytności zwracano uwagę na tak zwany kanon piękna.
Za urodziwego uznawano osobę o idealnych proporcjach ciała. Jak bardzo proporcje były ważne w życiu starożytnych Rzymian i greków widać choćby na antycznych rzeźbach. Ideał kobiecej urody to na nich bez wątpienia Wenus z Milo, którą możemy podziwiać w Paryskim Luwrze, męski jej odpowiednik to boski Apollo. Postacie przedstawione są w pozie do złudzenia przypominającej ruch, w swej pozornej statyczności są pełne dynamiki. Maja idealne kształty, stosunek miary tułowia do długości nóg jest wręcz wzorcowy. Piękno podkreślają klasyczne, niemal boskie rysy twarzy. Strój tylko akcentuje ich wyjątkowy charakter. Jednak czy takie piękno jest rzeczywiście ponadczasowe? Czy dziś współczesny mężczyzna gwizdnąłby z uznaniem za boską Wenus, czy kobiecie odebrało by mowę na widok Apollo. A może dziś uznanie wzbudziłby Lewis Hamilton i Victoria Beckham?
Copyright @ 2010 Lewis Hamilton i Formuła 1